Wiosenny must – read: Martioszka

Chyba nie ma drugiego takiego kraju, który byłby mi tak nieobojętny jak Rosja. I nie, nie chodzi mi o jakieś uwielbienie ale o tak skrajne emocje jakie wywołuje. Służbowo dość sporo pracuję z Rosjanami – nie jest to niestety współpraca łatwa i przyjemna – to ciągła walka z rosyjską biurokracją i ogromnymi różnicami mentalnościowymi – aż nieraz ma się ochotę zesłać na nich którąś z plag egipskich :). Rosja to jednak kraj który w jakiś sposób mnie fascynuje, szczególnie od czasu kiedy miałam okazję go odwiedzić. Tam wszystko wydawało się tak bardziej inne i przez to tak ciekawe.

Paulina Jurga Matrioszka

Dlatego też chętnie sięgnęłam po Matrioszkę Pauliny Jurgi. Rzadko kiedy sięgam po literaturę obyczajową czy romans. Ten gatunek jakoś w ogóle mnie nie kręci. Tym razem się skusiłam i… nie żałuję. Ta książka to dosłowny must-read tej wiosny!

Dla Marty Małeckiej to miał być piękny dzień. Wraz ze swoją licealną drużyną siatkówki wygrała mecz który miał im zapewnić finał. Nigdy nie sądziła, że powrót do domu będzie drogą do piekła. W swoim domu oprócz ojca (a właściwie mężczyzny którego uważała za ojca) zastaje swojego biologicznego ojca – bossa rosyjskiej mafii, który porywa ją do Rosji. W jednej chwili staje się Matrioną Kosłow i od dziś, zastraszana i zamknięta w złotej klatce, jest tylko narzędziem do ubijania interesów ojca.

Matrioszka Paulina Jurga

Jedną z nielicznych osób, oprócz niepełnosprawnego brata bliźniaka, którym udaje jej się zaufać jest jej ochroniarz Nikołaj. Z czasem rodzi się pomiędzy nimi płomienne uczucie. Czy Nikołaj pomoże jej wydostać się z tego piekła? Czy naprawdę mogła mu zaufać?

Ta książka niesamowicie mnie wciągnęła a debiutująca autorka już od pierwszych stron pokazała, że potrafi budować napięcie. Wartka akcja, brak przesłodzonych słówek, spójność – to wszystko sprawia, że przez książkę się dosłownie płynie niczym od brzegu do brzegu, bez chęci, potrzeby (i możliwości) zatrzymania się!

Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy!

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *